owady
Motyle do druku, biedronki do druku i pszczoły — ale nie kolorowanka. Realne zdjęcia ~20 polskich owadów + papierowy aparat fotograficzny, przez który dziecko „fotografuje" owady.
Część serii „Magiczny Aparat" / „Kto Tam Się Kryje?" — siostrzane zestawy: Leśne Zwierzęta, Podwodna Kraina, Zwierzęta Udomowione.
Jeśli wyszukujesz „motyle do druku", zwykle trafiasz na kolorowanki — szkielety skrzydeł do zamalowania. Ten zestaw jest czymś innym. To papierowy aparat fotograficzny, który dziecko wycina i przez który „fotografuje" prawdziwe zdjęcia owadów. Motyl paw. Biedronka siedmiokropka. Pszczoła miodna. Ślimak winniczek. Wszystkie jako realistyczne fotografie, nie rysunki.
Zestaw robię w swoich grupach, kiedy wchodzimy w temat wiosny albo kiedy dzieci wracają z majowego spaceru z pytaniami: „A co to za robak lata?". Zamiast wyciągać encyklopedię, wyciągam ten zestaw. Dziecko dostaje aparat, przykłada go do kartki i „robi zdjęcie" owadowi. Widzi pszczołę w skali 1:10, ślimaka większego niż jego własna dłoń — i pyta dalej, uczy się imion, zapamiętuje.
„Zwykłe kolorowanki uczą ruchu ręki. Zdjęcie owada w aparacie uczy obserwacji. Dziecko, które raz popatrzyło przez aparat na motyla, rozpoznaje go potem w ogrodzie."
Wśród owadów w PDF-ie są polskie motyle w fotografiach pełnowymiarowych. Dziecko widzi je w kadrze „aparatu" i uczy się, że motyl to nie jedna ozdobna forma z kolorowanki, tylko setki różnych gatunków — każdy z własnym wzorem skrzydeł.
Motyle do druku w tej książeczce sprawdzają się w bloku „Wiosna", „Łąka", „Ogród" albo jako osobne zajęcia o cyklu życia motyla (jajo — gąsienica — poczwarka — motyl).
Biedronki do druku są w tym zestawie w kilku wariantach — bo biedronka to nie tylko ta siedmiokropka, którą wszyscy znamy. Dziecko widzi:
Biedronki do druku dobrze się sprawdzają jako wprowadzenie do rozmowy o pożytecznych owadach. Jedna biedronka zjada do 150 mszyc dziennie — ta liczba uderza dzieci i zostaje w głowie na długo.
Pszczoła do druku to ważny keyword, nie tylko SEO-wy, ale też pedagogiczny. Dzieci w Polsce słyszą o pszczołach coraz częściej — pojawiają się w bajkach, na plakatach ekologicznych, w rozmowach o zagrożonych gatunkach. W zestawie są:
Mam jedną ulubioną zabawę z tą sekcją: dziecko patrzy przez aparat i mówi, czy „ten owad jest dobry czy zły". Zazwyczaj pszczoła i trzmiel wygrywają ranking „dobrych", osa trafia do „złych" — a potem tłumaczysz, że wszystkie są potrzebne w ekosystemie i żadna nie jest „zła".
Ślimak do druku to nie tylko winniczek z muszlą — w zestawie są też ślimaki bez muszli (pomrów). Dziecko uczy się, że ślimak to nie zawsze „ten z domkiem". Dodatkowo w PDF-ie znajdziesz:
Dziecko wycina aparat z pierwszej strony. Pokazujesz kartkę ze zdjęciem owada, dziecko przykłada aparat do kartki i „robi zdjęcie" — klika palcem, mówi nazwę owada. Jeśli zna nazwę — gratulacje. Jeśli nie — mówisz mu, a ono powtarza. Typowa sesja: 20 owadów w 10 minut.
Po sesji z aparatem, sortujecie owady do trzech grup: dobre (biedronka — zjada mszyce, pszczoła — zapyla), „straszne" (osa, szczypawka), pracowite (mrówka, dżdżownica). Okazuje się, że „strasznych" prawie nie ma, a wszystkie są pożyteczne.
Dla starszych dzieci (5-7 lat). Po każdym „zrobieniu zdjęcia" dziecko mówi, gdzie można spotkać tego owada: w trawie, pod kamieniem, na kwiatku, w wodzie. Ćwiczy łączenie zwierzęcia ze środowiskiem.
Ukrywasz kartki z owadami w różnych miejscach sali — za zasłoną, pod krzesełkiem, na półce. Dzieci z aparatami chodzą po „safari" i fotografują owady. Kto znalazł wszystkie, wygrywa. Najlepsza zabawa dla grupy 15-25 dzieci.
Mały przerysowania na bazie wiosennego spaceru. Przed wyjściem na dwór pokazujesz dzieciom przez aparat owady, które mogą zobaczyć. Po powrocie — które rzeczywiście zobaczyły? Uczy obserwacji i pamięci wizualnej.
Wpisując „motyle do druku" w Google trafisz głównie na kolorowanki — szablony do zamalowania. Ten zestaw jest świadomym przeciwieństwem kolorowanki, bo:
Nie jest to zamiennik kolorowanki — obie aktywności mają miejsce w przedszkolu. Po prostu uzupełnia się, nie zastępuje.
Od 3. roku życia. Trzylatki bawią się w „patrz przez aparat" — sama mechanika jest atrakcyjna. Czterolatki zaczynają rozpoznawać i nazywać owady. Pięcio- i sześciolatki rozróżniają gatunki i łączą owady ze środowiskiem (motyl na łące, biedronka na liściu).
Nie. To są realistyczne fotografie owadów umieszczone w ramkach na kartkach A4. Dziecko nie koloruje — ogląda przez papierowy aparat i uczy się rozpoznawać gatunki. Jeśli szukasz kolorowanki owadów, to inny produkt.
Około 20 gatunków polskich owadów i bezkręgowców: motyle (paw, rusałka, bielinek, cytrynek), chrząszcze (biedronka, jelonek), błonkoskrzydłe (pszczoła, trzmiel, osa), ślimaki, ważka, konik polny, dżdżownica, szczypawka i inne. Pełna lista na zdjęciach w galerii.
Tak, zestaw świetnie się do tego nadaje. Mówisz po angielsku nazwę — butterfly, ladybug, bee, snail — a dziecko szuka odpowiedniego owada przez aparat. Kombinacja TPR + wizualizacja przyspiesza zapamiętywanie obcojęzycznych nazw.
Tak, ale wydrukuj 4-5 aparatów i podziel grupę na podgrupy po 5. Jeden aparat na całą grupę frontową też działa — wybierasz dziecko na „fotografa" w danym momencie, reszta podpowiada nazwę owada. Zazwyczaj po 10 minutach każde dziecko ma swoją kolej.
Ten zestaw należy do szerszej rodziny papierowych aparatów i lornetek w moim sklepie. Każdy o innym temacie: